wtorek, 21 listopada 2017

Co się dzieje na Łochowskiej i sąsiednich ulicach?

Działania miasta i jego jednostek realizowane w ramach programu rewitalizacji budzą wielkie zainteresowanie mieszkańców, szczególnie z budynków przeznaczonych do remontów. Chcąc ułatwić mieszkańcom poruszanie się w gąszczu informacji przygotowaliśmy przewodnik po różnych inwestycjach w naszej okolicy. Na początek kwartał między ulicami Łochowską, Łomżyńską i Otwocką. 

Na poniższej mapie zaznaczyliśmy budynki, które:
- zostały przekazane do TBS i w ramach programu rewitalizacji zostaną zaadaptowane na funkcje mieszkalne i społeczne 
- objęte są remontami w ramach programu rewitalizacji (remonty kompleksowe, doposażenie w CO)
- remontowane są przez prywatnych inwestorów

Ponadto wskazaliśmy lokalizację Domu Sąsiedzkiego oraz fragment ulicy, który ma być objęty projektem "Naprawa ulic".


Część prac już jest realizowana, szczególnie przez prywatnych inwestorów, którzy nie próżnują i remontują, korzystając z tego, że miasto realizuje ZPR w sąsiedztwie. Wyremontowana kamienica wśród innych wyremontowanych kamienic miejskich to w końcu większy zysk dla inwestora.



Łochowska 36 (w rękach prywatnych) 


Od lewej: Łochowska 40 (miejska, ZPR), 38B (prywatna), 38A (miejska, ZPR)



Łochowska 31 (Dom Sąsiedzki "Szmulowizna" - przestrzeń integracji mieszkańców)

Przestrzeń ulicy Łochowskiej ma duży potencjał - mamy nadzieję, że w jej rewitalizację zostaną zaangażowani mieszkańcy (obecni i przyszli), którzy już dziś dają dowód troski o wspólną przestrzeń prowadząc działania z zakresu miejskiego ogrodnictwa (urban gardening). Poniżej kilka przykładów.


Ogródek przed Domem Sąsiedzkim - widać też drzewo zasadzone w ramach projektu "300 drzew" dla Pragi zgłoszonego do budżetu partycypacyjnego przez Karolinę Krajewską.


Ogródek sąsiedzki przed budynkiem Łochowska 45/47 


Ogródek sąsiedzki - podwórze kamienicy Łochowska 38A (wkrótce więcej o tym budynku).

Mamy nadzieję, że niniejszy wpis rzuci trochę światła na inwestycje w okolicy i pozwoli rozwiać różne wątpliwości samych mieszkańców. 

środa, 15 listopada 2017

250 nowych koszy na śmieci i psie odchody dla całej Pragi

Cześć mieszkańców już zdążyła zauważyć, że na ulicach Pragi zaczęły się pojawiać nowe kosze - w pierwszej kolejności na psie odchody. Przykład na zdjęciu z ulicy Brzeskiej.


Zdj. Kinga Patek

Nowe kosze to nie przypadek, a efekt naszych, a konkretnie Krzyśka Michalskiego z naszego stowarzyszenia działań. W ubiegłej edycji budżetu partycypacyjnego Krzysztof zgłosił projekt ustawienia na ulicach dzielnicowych 250 nowych koszy - 210 na śmieci i 40 na psie odchody. Pomysł na projekt wynikał z naszych obserwacji i doświadczeń w walce o kosze dla Szmulek i Michałowa (tu np. akcja z 2016 r.). Okazało się, że jest problem z wyrzucaniem na Pradze śmieci gdyż łączna liczba koszy na prawie 23 km ulic w zarządzie dzielnicy wynosiła ok. 160 szt. 

Projekt spotkał się z dużym poparciem mieszkańców - ponad 740 osób oddało na niego swój głos. DZIĘKUJEMY :)

To jednak nie wszystko. Intencją autora było, aby mieszkańcy wskazali przynajmniej część lokalizacji - w końcu kto lepiej niż mieszkańcy, w tym właściciele psów, wie, gdzie potrzeba koszy. We wrześniu, przy wsparciu Zarządu Praskich Terenów Publicznych zorganizowaliśmy badanie opinii, by poznać głos mieszkańców.


Trwa stawianie koszy. W pierwszej kolejności ustawiono kosze na psie odchody, na dniach pojawią się kosze uliczne (w większości w miejscach wskazanych przez mieszkańców).


Na koszach znajduje się również adnotacja, że to projekt zrealizowany z budżetu partycypacyjnego. Może to zachęci kolejnych mieszkańców do działania i wpływania na zmianę otaczającej rzeczywistości.


Na koniec, co nie znaczy, że najmniej ważne :), podziękowania dla pracowników ZPTP zaangażowanych w realizację projektu - dla Teresy Skubij za rzeczową ocenę merytoryczną projektu na etapie weryfikacji oraz dla Dyrektora Macieja Wójtowicza oraz Dariusza Gapysa za życzliwe podejście i profesjonalizm na etapie realizacji projektu :) 

czwartek, 9 listopada 2017

Dmuchawy wreszcie w odwrocie?

Nigdy nie lubiliśmy dmuchaw do liści. Na ich przykładzie widać, że postęp techniczny ma swoje meandry i ślepe uliczki. Te mechaniczne miotły zasługują w pełni na miano szatańskiego wynalazku, choć i na terenach kościelnych się je widuje. Po  pierwsze wyją, jak niegdyś mawiano, jak potępieńcy w piekle. 

Ogromny, jednostajny hałas przez nie generowany może skutecznie zakłócić spokój letniego popołudnia i jesiennego poranka. W naszej okolicy wycie daje się mocno we znaki, gdyż dmuchawy mają licznych miłośników - Wyższą Szkołę  Menedżerską, niektóre wspólnoty mieszkaniowe, Zespół Szkół przy Otwockiej, a nawet Ojców Salezjanów. 

Ale bardzo głośna praca to nie jedyna ich wada. Dmuchawy ponownie wzniecają w powietrze, którym oddychamy, drobne cząstki zanieczyszczeń pyłowych, bardzo szkodliwych dla zdrowia. Są wtórnym producentem smogu, którym w Warszawie, a szczególnie na naszej Pradze trujemy się i tak wystarczająco intensywnie. 

Mają też inną wadę - skłaniają ich użytkowników do pozorowania wykonania pracy - po co posprzątać liście i odpadki, skoro można je przedmuchać do sąsiada i udać się na zasłużony odpoczynek. Potem zjawia się sąsiad, przedmuchuje śmieci z powrotem. I tak to się hucznie kręci, niejednokrotnie za nasze podatki, ponieważ tymi sąsiadami bywają instytucje miejskie i samorządowe. Opisaliśmy i udokumentowaliśmy sytuację, w której z terenu szkoły zwiewano śmieci na ulicę Otwocką, a z ulicy z powrotem przewiewano je na szkolny chodnik

Ponieważ Miasto Stołeczne Warszawa przyjęło program ochrony przed hałasem, wystąpiliśmy o wpisanie do niego zakazu używania dmuchaw w naszym mieście. Nic nam nie wiadomo, by program zmodyfikowano pod tym kątem, za to pomoc nadeszła z innej strony. Sejmik Województwa Mazowieckiego uchwalił zmianę Programu Ochrony Powietrza dla aglomeracji warszawskiej, a w nim całkowity zakaz używania dmuchaw do sprzątania liści z chodników i trawników będących w zarządach dróg, gmin i województwa, co ma służyć ograniczeniu wtórnego pylenia.  


W ślad za tą decyzją władze miasta rozesłały do podległych im jednostek okólnik z prośbą o całkowite ograniczenie używania dmuchaw przy prowadzonych przez te jednostki pracach porządkowych. Okólnik zakazujący używania dmuchaw został skierowany także do miejskich szkół i przedszkoli, z podkreśleniem specjalnej troski o zdrowie dzieci i młodzieży.


Niestety z przestrzeganiem tych zasad najlepiej nie jest. Kilka dni temu Pan "dmuchacz" na terenie Zespołu Szkół przy ulicy Otwockiej 3 huczał i pylił dmuchawą w najlepsze. 


Wprowadzony zakaz nie objął też innych podmiotów niż te, które podlegają władzom samorządowym, więc na terenach prywatnych nic się nie zmieni. Chyba, że władze Warszawy podejmą działania edukacyjne i uświadamiające, o co GORĄCO DO NICH APELUJEMY!!!

poniedziałek, 6 listopada 2017

Trasa Świętokrzyska - czyli jak Warszawa wydając miliony marnuje szanse rozwojowe

O budowie Trasy Świętokrzyskiej - czyli przedłużeniu ulicy Kijowskiej na Targówek Przemysłowy pisaliśmy już niejednokrotnie. Stoczyliśmy z jej projektantami i urzędnikami miejskimi spór o jej przebieg, w tym o uratowanie części parku Michałowskiego.

Teraz, gdy kończy się jej budowa, naocznie przekonujemy się jaki jest końcowy efekt przyjęcia przez drogowców rozwiązań projektowych rodem z lat 70. ubiegłego wieku, przy których niestety upierali się do końca.


Oto główne grzechy projektowania "miejskiej autostrady" w pigułce:


1. Ignorowanie podstawowych zasad urbanistyki


Trasę zaprojektowano i wykonano tak, jakby biegła przez pustynię, nieużytki albo pola uprawne. Pomiedzy dwoma zaprojektowanymi skrzyżowaniami z ulicami lokalnymi (Objazdową i nieistniejącą jeszcze Trasą Tysiąclecia) odległość wynosi około 700 metrów. Nie pomyślano o powiązaniu z budowaną ulicą przyszłych przecznic, a przecież na terenach sąsiadujących z Trasą powinny powstać kwartały śródmiejskiej  zabudowy mieszkalnej i biurowej. 



Jest bardzo szeroko, za to bez włączeń lokalnych przecznic.

2. Miejska autostrada - czyli prędkość przejazdu samochodem głównym priorytetem


Porównujemy Trasę Świętokrzyską do miejskiej autostrady dlatego, że przy jej projektowaniu preferowano, a potem wdrożono takie rozwiązania jak szerokie jezdnie, długie, wyodrębnione pasy do skrętu, bardzo łagodnie wyprofilowane łuki drogi, szeroki pas dzielący, niestosowanie technicznych metod spowalniania prędkości ruchu, niewiele świateł, mało przejść dla pieszych i lokalnych włączeń ulic, ekrany akustyczne (o nich piszemy osobno), metalowe bariery drogowe, brak przyulicznych szpalerów drzew. Rozwiązania wygodne dla kierowców lubiących nadmierną prędkość, ale nieprzyjazne  dla  innych użytkowników tej przestrzeni. Patrząc na to co dzieje się na podobnych warszawskich arteriach, należy spodziewać się hałasu, zanieczyszczeń i wypadków. Sąsiedztwo Trasy raczej nie będzie zachęcało do pieszych spacerów. Jazda rowerem też nie będzie łatwa, gdyż droga rowerowa wielokrotnie przecina się z chodnikiem, co prowadzić będzie do kolizji pieszych i rowerzystów. 




Ciąg pieszo-rowerowy odcięty ekranami od parku - gdyby uwzględniono postulaty mieszkańców chodnik i odrębna ścieżka rowerowa mogłyby biec przez park, odcięte ekranem od hałaśliwych jezdni.  


Kuriozalnym rozwiązaniem jest odgrodzenie ekranem akustycznym ciągu pieszo-rowerowego od sąsiadującego z nim parku i ekranowy labirynt, który musi pokonać pieszy i rowerzysta, aby z chodnika do parku się dostać.



Jak widać deklaracje urzędników o preferowaniu pieszych i rowerzystów w strefie śródmiejskiej pozostały w tym przypadku pustym hasłem.


Jedna z licznych kolizji chodnika z drogą rowerową - nie wymalowano pasów ani znaków ostrzegawczych.


3. Ignorowanie estetyki i jakości tworzonej przestrzeni


Tu świetnym przykładem są ekrany akustyczne. Patrząc na nie można tylko zapłakać. To kolejna emanacja "autostradowego projektowania". Zamiast cichej nawierzchni drogi i wymiany okien w pobliskich budynkach zafundowano nam pionowe ciemne ściany w środku miasta - kosztującą krocie niebywałą degradację przestrzeni sfinansowaną z naszych podatków. W dodatku ekrany stoją w miejscu, gdzie powinien powstać przyszły plac miejski z zamykającą go kwartałową zabudową (na skrzyżowaniu Kijowskiej i Al. Tysiąclecia), Nikt nie pomyślał nawet o tym, żeby były przezroczyste. Jest pięknie - po prostu pięknie! Czekamy na ciąg dalszy czyli na zaplanowane ekrany wzdłuż całej ulicy Kijowskiej. 



Ekrany akustyczne w środku miasta.

Spacerując wzdłuż nowej ulicy można łatwo dostrzec, że bylejakość materiałów, tandeta i szarość króluje - choćby w tunelach przebitych pod torami kolejowymi. 
Czy kiedyś Warszawa doczeka się projektowania nowych ulic z uwzględnieniem elementów podwyższających jakość i estetykę przestrzeni?
Na ścianach tuneli można było zaprojektować murale, na pasie dzielącym układ zieleni i kwiatów, na wolnej przestrzeni rzeźbę miejską albo fontannę, wzdłuż ulicy szpalery drzew. Elementy estetyki, które są standardem przy projektowaniu dróg na przykład w Hiszpanii, u nas pozostają niedoścignionym marzeniem. Ma być brzydko - jak to na autostradzie.


5. Rozrzutne wykorzystanie przestrzeni

Przy projektowaniu trasy nie liczono się nadmiernie z przestrzenią - obszarem miasta zajmowanym pod jej budowę. Ulica przebiega przez okolicę Dworca Wschodniego - wewnątrz obwodnicy śródmiejskiej, w obszarze funkcjonalnego centrum miasta. Tu teren jest cenny, a więc działki budowlane będą drogie. Tymczasem szerokość arterii w liniach rozgraniczających wynosi w niektórych miejscach nawet ponad 50 metrów. Takie szastanie przestrzenią sprawiło, że Warszawa (czyli my - jej mieszkańcy) straciło cenną powierzchnię części wykorzystanych pod trasę działek, która mogłaby być sprzedana komercyjnie zasilając miejski budżet lub służyć celom publicznym. Nadmiernie szeroka ulica tworzy także barierę przestrzenną - przejście na jej drugą stronę jest dla pieszych żmudne i czasochłonne - wymaga w niektórych miejscach przejścia około pół kilometra, aby można było dotrzeć do najbliższego przejścia dla pieszych i przekroczyć jezdnię. 



Przejścia dla pieszych na horyzoncie nie widać, zieleni przyulicznej też

Nasze wnioski

Zgłaszający się do wyścigu o fotel Prezydenta Warszawy kandydaci deklarują, że będą słuchać głosu mieszkańców. Mamy więc dla nich radę - dość projektowania ulic miejskich w formie  zbliżonej do autostrad. Każdy projekt przebudowy i budowy nowej ulicy powinien być najpierw oceniony pod kątem spójności z planowaniem przestrzennym i założeniami urbanistycznymi, zgodności z przyjętą przez Warszawę (niestety jak się okazuje tylko deklaratywnie) strategią zrównoważonego transportu,  z uwzględnieniem preferencji i wygody użytkowania dla pieszych, rowerzystów i osób korzystających z transportu publicznego, a także ze standardami estetyki. Dość projektowania ulic w naszej stolicy w oparciu o specustawę drogową, "po taniości", z ignorowaniem planistyki i jakości przestrzeni.

niedziela, 15 października 2017

Praga dzielnicą blaszanych kontenerów

Jak się okazało nasze czerwcowe pochwały wobec dzielnicowych urzędników okazały się przedwczesne. Nie tylko nie doprowadzono do usunięcia choćby jednego kontenera na tekstylia z krajobrazu Pragi, ale sprowadzone zostały nowe. Stoją teraz niemal przy każdej ulicy, na trawnikach, chodnikach... Ciekawe kto teraz wydał zgodę? 

Nie poddajemy się i będziemy nadal walczyć o to, by prawie 30 kontenerów, które wypatrzyliśmy wczoraj (to pewnie tylko część spośród kontenerów stojących na Pradze) zniknęła z naszych ulic. Zobaczcie jaką wspaniałą "ozdobą" praskiego krajobrazu są blaszane puchy...




Ozdoby otoczenia Bazyliki NSJ




Siedlecka/Wołomińska


Ząbkowska


Teren między Siedlecką i Łochowską


Łomżyńska 6 



Wołomińska 54



Wołomińska przy oligocence


Białostocka


Białostocka 


Łochowska 


Łochowska 31


Równa


Mała


Otwocka 16 



Łomżyńska 31 


Zachariasza 


Kawęczyńska 65


Łochowska 52

niedziela, 8 października 2017

Spacer po pracowniach rzemieślniczych - cz. 2 "Drucianka"

Dziś na blogu relacja z drugiej części spaceru po pracowniach rzemieślniczych Szmulek i Michałowa, który w sobotę współorganizowaliśmy (Krzysiek Michalski był przewodnikiem) razem z Biurem Polityki Lokalowej w ramach projektu "Rewitalizacja Wspólna Sprawa".

Przypomnijmy, że w ramach pierwszej części spaceru jego uczestnicy mieli okazję poznać rzemieślników z ulicy Kawęczyńskiej 4 (Galeria Szuflada, cukiernia Strzałkowskich oraz pracownia kołder). W drugiej części weszliśmy do "Drucianki", nieczynnego od kilkunastu lat, kiedyś jednego z największych na Pradze zakładów przemysłowych, którego zabudowania pamiętają XIX w. Na terenie "Drucianki" działa wiele różnych prywatnych firm, w tym chyba jedyna na Pradze kuźnia oraz współpracujący z kowalami rzemieślnik o tajemniczej nazwie drykier. I właśnie te dwa warsztaty były celem wędrówki. Poniżej krótka fotorelacja.




Spacer po terenie "Drucianki" jest zawsze nostalgiczny, zwłaszcza, gdy przypomnimy sobie ponad 100-letnią historię tego zakładu. Dochodzimy do budynku, który zajmują wspólnie kowale i drykier.




Na miejscu wita nas Pan Marek Rosiak, jedyny w Warszawie drykier, czyli rzemieślnik zajmujący się wyoblaniem przedmiotów. Pan Marek wytwarza m.in. klosze do lamp, elementy ozdobne żyrandoli, czy naczynia liturgiczne.














Pan Marek fachu drykierskiego nauczył się od swojego teścia. Niestety, jak wspomniał uczestnikom wycieczki, nie widać następców...

Na czym polega praca drykiera, możecie przekonać się oglądając filmiki, które nagraliśmy.





Drugim zakładem, który odwiedziliśmy jest kuźnia, którą pod szyldem "Kowale Losu" prowadzą Panowie Wiesław Górski i Jerzy Kamiński. Ta pracownia z kolei zajmuje się przede wszystkim kowalstwem artystycznym. Poniżej zdjęcia wykonane na miejscu prezentujące dzieła sztuki, które wychodzą spod młota praskich kowali :)















Korzystając z okazji rzuciliśmy okiem na stan zabudowań "Drucianki". Szczególnie niepokojący jest stan budynków objętych ochroną rejestrową. O tej sprawie będziemy jeszcze pisać na naszym blogu.





Dziękujemy za liczny udział w spacerze. Mamy nadzieję na kolejne, zwłaszcza, że pracowni rzemieślniczych u nas póki co jeszcze trochę zostało.

Szczególne podziękowania należą się Elizie i Magdzie z BPL za całą logistykę spaceru :)